FABUŁA

Nikt się tego nie spodziewał, a jeśli ktoś wiedział: nic z tym nie robił. Zaczęło się przecież niewinnie. Zaledwie kilku zarażonych, z którymi coś trzeba było zrobić. Nikt nie wpadł na to, by zacząć ich badać. Z kilku zarażonych zrobiły się dziesiątki, setki... tysiące, aż wreszcie miliony. Cały świat został zainfekowany tajemniczym wirusem. Dopiero po kilku miesiącach stało się jasne, iż nikt nie jest bezpieczny. Każdy nosi w swojej krwi tego przeklętego wirusa, który uaktywnia się po śmierci. Miasta opustoszały, ludzie nigdzie nie mogą czuć się bezpiecznie.
Ocaleni jednak wciąż krążą po tym świecie. Zdobywają jedzenie, miejsce do spania, broń. Ich codziennością stał się widok sztywnych, starających się pożywić tym, co jeszcze żywe. Jedynym wyjściem na wyeliminowanie ich, to uraz czaszki. Żadne inne uszczerbki czy brak kończyn nie zatrzymuje ich przed zabijaniem. 
W nowym świecie ludzie się zmienili. Chodzą sami, twierdząc, że są zdani tylko i wyłącznie na siebie. Są jednak tacy, którzy formują się w mniejsze czy większe grupy. Chociaż trzeba wyżywić więcej osób, to o wiele łatwiej przeżyć wspólnie. Zawsze znajdzie się ktoś, kto pomoże w krytycznej sytuacji, ale i ktoś, kto tylko wykorzysta taki moment. Nowy porządek świata zmienia psychikę ludzi, tworząc psychopatów, gotowych zabić wszystkich, tylko po to, by przeżyć. W tym samym czasie, niektórzy przechodzą metamorfozę na lepsze.*
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz